czwartek, 16 czerwca 2016

Jesteś mamą... masz nadwagę... mało czasu... chcesz poczuć się piękna...

Po ogromnej przerwie, wracam. Wracam, bo czuję, że potrzebuję tego. Potrzebuję rozmowy. Potrzebuję wygadania się komuś, właśnie komu?! - może Tobie!

Moje życie bardzo się zmieniło. Zmieniło się wtedy kiedy to jako bardzo młoda osoba, mająca zaledwie 18 lat urodziłam synka.
Wszystko było super, byłam szczęśliwa, nie przeszkadzało mi dosłownie nic!! Dobrze się czułam, miałam kochającego męża i małego słodkiego bobasa,  życie jak w bajce. Najlepsze jest w ty to, że nie przeszkadzał mi w ogóle mój wygląd.
WYGLĄD WIELKIEJ BECZKI :)

Tysiące ludzi, może nawet miliony mają ten problem. Problem z wagą. Problem z psychiką. Problem z byciem tak do końca, naprawdę szczęśliwym.

Dbanie o swój wygląd zarówno psychiczny jak i fizyczny jest wielką wojną. Wojną, którą jeśli zapoczątkujemy musimy, do samego końca, do śmierci, w niej uczestniczyć. W innym wypadku, jeśli się poddasz, nic nie osiągniesz! Taka jest prawda. Bez ściemniania. Wojna z samym sobą jest najtrudniejsza.

Każdy ma ten moment w życiu. Chce być lepszą wersją siebie, ale nie każdy umie iść z podniesioną piersią przez tą wojnę. Tyle razy zaczynamy, poddajemy się i tak w kółko a finału do samego końca nie ma.
Jeśli przestaniesz, wrócisz do tego co było.

Ja już teraz to rozumiem! Rozumiem dokładnie o co chodzi w tej walce. Rozumiem, po co to wszystko i co nam to daje.

Chciałabym trafić do większej liczby ludzi. Chciałabym rozmawiać o tym i o wszystkim innym. Chciałabym spełniać swoje marzenia. Ktoś kiedyś powiedział: "Jedni mają pieniądze... innni mają marzenia" - należę do tych z marzeniami. Ty pewnie też je masz?! - pomóżmy sobie nawzajem.


Zacznijmy od tego, jaka byłam przez ten czas kiedy NIC nie robiłam, dosłownie nic. Nawet nie pisałam nic na blogu. Po coś go założyłam, jakiś był cel... a co zrobiłam, olałam to. Właśnie taka byłam, prawko olałam, szkołę olałam, wszystko olałam. Żyłam jedzeniem spaniem i miłością. Ja żyłam sobie w swoim powolnym tempie, a za to moje ciało powiększało się w bardzo szybkim. Ale przecież czułam się piękna... W pewnym czasie zauważyłam, że jest coś nie tak. Że nie umiem kupić jeansów. Przecież myślałam, że pójdę do sklepu na wsi i powiem chce gacie i już mam. Haha, tak nie było. Poszłam poprosiłam na początek o rozmiar 40. Przecież przed ciążą miałam 38, nie mogłam aż tak przytyć.
Szczerze, nawet na łydkę mi nie weszły. Skończyło się na rozmiarze 46, który był mi ciasny w pasie, jednak wstyd mi było zabrać większe. Zabawne, z perspektywy czasu. :)

Pisałam do Ewy Chodakowskiej prosiłam o pomoc... nie było kasy, chciałam być chudsza, ale skąd tyle forsy. Przecież karnety na siłownię kosztują i to nie małe pieniądze, kto zostanie z dzieckiem (to też kosztuje), teraz chodząc gdzieś do fitnessu czy na siłownię, musimy się dobrze ubrać, bo przecież byle jak, to wstyd. Ewka niestety nie odpisywała... a ja dalej jadłam i tyłam. Czekałam na bodziec. Potrzebowałam zaangażowania kogoś, kto da mi wiarę i siłę.

W jakimś czasie starałam się mniej jeść, poszłam do pracy, schudłam. Ciało było pofałdowane i okropne ale szczuplejsze. Z 86kg spadłam na 75kg. To było już coś. Ale nic obcisłego nie mogłam zakładać, wyglądałam okropnie. W ogóle najgorzej było z twarzą na zdjęciach. Mam okrągłą twarz, wyglądałam jak świnka :)
Powinnam nazwać rzeczy po imieniu, poprawię, jak ŚWINIA. :)

Potem mąż wyjechał za granicę. Było mi ciężko, nudno, smutno. Nie umiałam wieczorem się odnaleźć. Nie miałam nawet gdzie iść. Nie było z kim pogadać, do tego było to jesienią. Ciężka sprawa. Odwiedziłam profil Ewy na facebooku. Poczytałam trochę, zauważyłam, że szykuje się wyzwanie. Pomyślałam, a co mi tam nie mam co robić wchodzę w to. Najpierw udzielałam się w komentarzach. Zauważyłam, że obcy ludzie wspierają się lepiej jak wspiera nas najbliższa rodzina. Często nie pokazujemy najbliższym tego co nas boli, bo przecież to głupie. To taka błahostka... tak właśnie uważam, uważam, że muszę wszystko robić dla kogoś, nic dla siebie. Taka jestem. Zawsze kiedy jadę na zakupy, kupuję najpierw coś dla męża, syna, szwagierki, i tysiąca ludzi w około a sobie kupuję coś na ostatnim miejscu, o ile w ogóle.
Wracajmy, do sprawy...
Mój dzień się zmienił... pamiętam jeździłam wtedy na rowerze do pracy na 14, 5km od mojego domu, tam pracowałam ponad 7 godzin i kiedy już było ciemno wracałam z powrotem na rowerze drogą w lesie, którą jeździ mnóstwo samochodów. Pamiętam, jak się bałam. Moje światło ledwo co pokazywało mi gdzie jest koniec drogi. Jechałam jak szalona, jak tylko szybko umiałam. W domu kładłam synka spać, pogadałam chwilę z mężem i odpalałam telewizor. Ale bez męża to nie to samo... Żaden program mnie nie interesował, nawet to co lubiłam, nie było takie jak dawniej.
Pomyślałam, nie mam co robić spróbuję poćwiczyć... wytrzymywałam góra 20 min. I taki to był mój początek... Byłam zadowolona, ale wstyd mi było za to, że nie umiałam utrzymać chwilę rąk w górze, nie umiałam przebiec w jednym szybkim tempie 30sekund. WSTYD.... 


Moje 86kg
Niczym wieloryb :)
To jeszcze nie koniec mojej drogi. Teraz ważę dokładnie 61kg


Kilkadziesiąt dni poćwiczyłam, mąż przyjechał na miesiąc do domu, przywiózł mi takie pyszne słodycze... Zjadłam je wszystkie zagryzając do tego chipsami. Czułam się wolna. Przecież ćwiczyłam to teraz mogę jeść jak głupia i pewnie myślałam, że jeszcze od tego będę chudła. Głupie myślenie. Waga wzrosła prawie, że do 80kg.

Przyszedł czas na Sylwestra. Szalona impreza u nas. Byli wszyscy znajomi. Super było. Extra zabawa. Wszyscy wystrojeni. Dziewczyny w sukienkach. Tylko ja szara, gruba, mysz ubrana w szare legginsy i zwiewną bluzkę. Wyglądałam jak każdego dnia. Jak zawsze. Po prostu na tle dziewczyn, szczupłych i pięknie ubranych, wyglądałam jak gruba klucha. Taka "pyzia".
Było mi z tym źle, bardzo źle.
Czułam się okropnie.
Kiedy zobaczyłam zdjęcia z sylwestra to już w ogóle myślałam, że padnę. Do jakiego stanu się doprowadziłam. 20 latka, która wygląda jak stara baba. Taka stara baba, której już jest wszystko jedno.
Gdzie ja miałam rozum, wtedy?! :)

Po wypiciu kilku trunków, wymyśliłam sobie od jutra się odchudzam. Powiedziałam to wszystkim.... Każdy tylko się uśmiechnął i nie brał tego na poważnie.
2 dni później, zaczęłam już zdrowo się odżywiać i regularnie ćwiczyć. I to nie 20 min, starałam się do samego końca, mimo tego, że opadałam z sił już na początku. Ślęczałam godzinami na profilu Chodakowskiej. Pisałam z innymi dziewczynami. Udzielałam rad, słuchałam innych. Dużo czytałam. Oglądałam filmiki na yt. Robiłam wszystko by wiedzieć jak najwięcej. Sama byłam dla siebie szefem. Sama zebrałam kilkadziesiąt przepisów. Wymyśliłam sobie swój jadłospis, w oparciu o ten, który Ewka udostępnia i stworzyłam swój nowy świat.
Wierzyłam w to wszystko co Ewka mówi. Uwierzyłam w to, że mogę jeszcze coś z sobą zrobić.

Zrobiłam i jestem szczęśliwa!!
Bardzo chciałabym się tym z Tobą podzielić. Proszę daj mi znać, czy podoba Ci się to?! I czy chcesz wiedzieć więcej.






piątek, 31 stycznia 2014

Ambasadorka marki Oillan

Ambasadorka marki Oillan... -
to właśnie JA.

Dzisiejszego dnia dotarła do mnie pierwsza przesyłka od firmy Oillan.
Czekałam na nią trochę czasu i bardzo ciekawiłam się, co dostanę....
.... Gdy otworzyłam pudełeczko zobaczyłam ....

  • PŁYN DO MYCIA I KĄPIELI 2 w 1.Jest to płyn dla dzieci, którego można stosować od pierwszych dni życia. Preparat ten jest bardzo łagodny i przyjemny dla skóry. Jest przeznaczony dla skóry wrażliwej, narażonej na różnorakie alergie. Płyn ten nawilża skórę i redukuje podrażnienia i zaczerwienienia.
3 SZT. PRÓBEK, BALSAMU INTENSYWNIE NATŁUSZCZAJĄCEGO
Balsam ten zawiera dużą ilość lipidów, które intensywnie nawilżają i regenerują otartą, podrażnioną, łuszczącą się skórę niemowląt, dzieci i dorosłych.
  • ULOTKA, OPISUJĄCA PRODUKTY MARKI OILLAN.
  • LIST OD FIRMY OILLAN.

Jestem bardzo zadowolona z otrzymanej paczki i mam nadzieję, że następna będzie tak samo świetna.
Od dziś zaczynamy testowanie płynu do mycia i kąpieli oraz balsamu.
Po jakimś czasie dodam posta, w którym opiszę zmiany jakie wystąpiły, lub ich brak, tak abyście i Wy wiedziały, czy opłaca się zakupić ten produkt.
Moje dziecko w niektórych miejscach ma problemy z łuszczącą się skórą, oraz z zaczerwieniem. Jeśli zda egzamin, będziecie pierwsze które się o tym dowiedzą. 


DZIĘKUJĘ FIRMIE OILLAN ZA TO, ŻE WYBRAŁA WŁAŚNIE MNIE!

niedziela, 19 stycznia 2014

Nasze wielkie domowe testy butelek dla niemowlaczków

Postanowiłam podzielić się z Wami moją opinią na temat butelek, jakie przetestowałam ja i mój synuś.
Na początku używaliśmy dwóch butelek:
1. AVENT 



2.BABY ONO, butelka antykolkowa 

Antykolkową używaliśmy do picia herbatki a Avent do picia mleczka, jednak z każdą z nich nasz maluch miał mały problem.
Antykolkowej nie umiał w całości dać do buzi, jej smoczek był bardzo twardy, dlatego krztusił się i nie umiał się odprężyć.
Po pewnym czasie dostaliśmy od kolegi prezent, który podarował nam butelkę antykolkową specjalistyczną, DR BROWN'S.






Butelka ta już na początku zdała swój egzamin, jednak przygotowywanie w niej mleka to nie lada wyzwanie.
Co chwilę miałam rozlaną wodę, wysypane mleko i milion innych problemów, które pojawiły się, gdy chciałam wyczyścić i wyparzyć butelkę.
Miejsce w którym wsypuje się mleko i wlewa wodę, jest bardzo wąskie, dlatego ciężko było przygotować mieszankę bez robienia bałaganu.
Do tego miarka na butelce jest przezroczysta.
Odmierzanie ilości wody było dla mnie największym utrapieniem.
Przygotowywałam mleko w innej butelce i przelewałam.
Cały ten proces sprawiał, że synuś musiał bardzo długo czekać na mleko.
W nocy było najgorzej....
Jednak po stosowaniu tej butelki mniej ulewał.
Dlatego byliśmy z niej bardzo zadowoleni.

Pewnego dnia, bardzo źle mu się piło z butelki dr. Brown's. Stwierdziłam, że jest to uwarunkowane tym, że miał za mały smoczek i nie dawał sobie z nim rady. Jednak mieszkając z dala od dużych miast, w nocy nie miałam możliwości mu kupić dobrego smoczka, dlatego dałam mu znowu butelkę AVENT.
Syn świetnie pił, jednak okropnie ulewał....

Postanowiłam zmienić mu mleko, na przeznaczone dla dzieci ulewających.
Wtedy butelka AVENT okazała się niezastąpiona.
Musiałam jedynie zmienić smoczek, na trójprzepływowy i karmienie dziecka stało się największą przyjemnością, bez stresów.




Każda z tych butelek miała swoje wady i zalety. Każda z nich w pewnym stopniu się spisała dobrze, jednak każda mogła być stosowana tylko do pewnego wieku maluszka.
Muszę przyznać, że działo się to wszystko w upływie 2 miesięcy, jednak było widać jak bardzo dziecko zmienia swoje upodobania.
5 z plusem przyznajemy firmie AVENT i mamy nadzieję, że już nie będziemy musieli jej wymieniać na lepszy model.
Świetnie się w niej przyrządza mieszankę i świetnie się ja podaje. Dziecko super pije, odpręża się przy tym i ma zawsze zadowoloną minkę.

Pamiętajcie jednak, że każde dziecko jest inne i może inaczej reagować na każdą z tych butelek.

Muszę jeszcze powiedzieć, że najładniejszą z butelek okazała się butelka BABY ONO.
Jej wygląd jest prześliczny. Ale w końcu nie chodzi tu o sam wygląd. Myślę, że gdybym zmieniła w niej smoczek i ona okazałaby się tą idealną.

Nasze domowe testy butelek dla niemowlaczków

Postanowiłam podzielić się z Wami moją opinią na temat butelek, jakie przetestowałam ja i mój synuś.
Na początku używaliśmy dwóch butelek
1. AVENT


2.BABY ONO, butelka antykolkowa 


Antykolkową używaliśmy do picia herbatki a Avent do picia mleczka, jednak z każdą z nich nasz maluch miał mały problem.
Antykolkowej nie umiał w całości dać do buzi, jej smoczek był bardzo twardy, dlatego krztusił się i nie umiał się odprężyć.

Po pewnym czasie dostaliśmy od kolegi prezent, który podarował nam butelkę antykolkową specjalistyczną, DR BROWN'S.



Butelka ta już na początku zdała swój egzamin, jednak przygotowywanie w niej mleka to nie lada wyzwanie.
Co chwilę miałam rozlaną wodę, wysypane mleko i milion innych problemów, które pojawiły się, gdy chciałam wyczyścić i wyparzyć butelkę.
Miejsce w którym wsypuje się mleko i wlewa wodę, jest bardzo wąskie, dlatego ciężko było przygotować mieszankę bez robienia bałaganu.
Do tego miarka na butelce jest przezroczysta.
Odmierzanie ilości wody było dla mnie największym utrapieniem.
Przygotowywałam mleko w innej butelce i przelewałam.
Cały ten proces sprawiał, że synuś musiał bardzo długo czekać na mleko.
W nocy było najgorzej....
Jednak po stosowaniu tej butelki mniej ulewał.
Dlatego byliśmy pod tym kontem z niej bardzo zadowoleni.

Pewnego dnia, bardzo źle mu się piło z butelki dr. Brown's. Stwierdziłam, że jest to uwarunkowane tym, że miał za mały smoczek i nie dawał sobie z nim rady. Jednak mieszkając z dala od dużych miast, w nocy nie miałam możliwości mu kupić dobrego smoczka, dlatego dałam mu znowu butelkę AVENT.
Syn świetnie pił, jednak okropnie ulewał....

Postanowiłam zmienić mu mleko, na przeznaczone dla dzieci ulewających.
Wtedy butelka AVENT okazała się niezastąpiona.
Musiałam jedynie zmienić smoczek, na trójprzepływowy i karmienie dziecka stało się największą przyjemnością, bez stresów.




Każda z tych butelek miała swoje wady i zalety. Każda z nich w pewnym stopniu się spisała dobrze, jednak każda mogła być stosowana tylko do pewnego wieku maluszka.
Muszę przyznać, że działo się to wszystko w upływie 2 miesięcy, jednak było widać jak bardzo dziecko zmienia swoje upodobania.
5 z plusem przyznajemy firmie AVENT i mamy nadzieję, że już nie będziemy musieli jej wymieniać na lepszy model.
Świetnie się w niej przyrządza mieszankę i świetnie się ja podaje. Dziecko super pije, odpręża się przy tym i ma zawsze zadowoloną minkę.

Pamiętajcie jednak, że każde dziecko jest inne i może inaczej reagować na każdą z tych butelek.

Muszę jeszcze powiedzieć, że najładniejszą z butelek okazała się butelka BABY ONO.
Jej wygląd jest prześliczny. Ale w końcu nie chodzi tu o sam wygląd. Myślę, że gdybym zmieniła w niej smoczek i ona okazałaby się tą idealną.



środa, 23 października 2013

Cóż za rywalizacja....


Proszę Was o pomoc!!! :)




Każdy kto ma konto na Facebook pewnie spotkał się już z niejednym konkursem...
Ja nigdy nie bawiłam się w takie "pierdoły", ale od czasu kiedy jestem w ciąży, zaczęłam zaglądać na strony z konkursami dla kobiet w ciąży, lub dla matek i na strony z darmowymi próbkami. Uważam, że jeśli wygram coś uczciwie dla dziecka to nie będzie to nic strasznego. I tak właśnie jakiś czas temu zaczęła się moja przygoda. Najpierw zamówiłam sobie kilka darmowych próbek, np. artykułów firmy JOHNSON'S BABY....
Cieszyłam się za każdym razem, gdy coś dostałam! 
W późniejszym czasie natrafiłam na pierwszy konkurs, w którym udało mi się wygrać rożek firmy FERETTI. Następnie wygrałam w konkursie firmy CANPOL BABIES. Tak się wkręciłam, że wczoraj dałam zgłoszenie do konkursu firmy MATERNITY, gdzie można wygrać biustonosz do karmienia firmy Anita, o wartości 179zł. Nagrodę wygrywa osoba, która będzie miała najwięcej głosów.

Od wczoraj poświęcam cały swój czas, na to aby uzbierać wystarczającą liczbę punktów, jednak znajomi na Fb pomalutku mi się kończą, a głosy przybywają w tempie ślimaka....
Rywalizacja jest tak zacięta. Ciągle próbuje dogonić swoją rywalkę, a ona cały czas mi ucieka.

Konkurs trwa do dziś, do godziny 00:00, Jeśli ktoś przeczyta mojego posta i ma konto na Facebook'u proszę o głos na moje zdjęcie, gdyż naprawdę mi zależy.
Mam nadzieję, że mi się uda.
Głosować możecie pod tym linkiem: 

  https://megafoni.pl/fb/contest/2650/?view=entry_preview&id=54629#


PROSZĘ, POMÓŻCIE MI!! 

poniedziałek, 21 października 2013

Każdy może pomóż!

Kochani każdy z nas wie, że choroba to najgorsza rzecz jaka może spotkać człowieka...
Życie nas nie oszczędza... Ale najgorsze jest gdy choroba dotyka bezbronne małe dzieci. Dlatego warto pomagać. I ja Was dziś proszę o taką pomoc.






Wiem, że trochę późno piszę o tej akcji, ale niestety sama dosyć późno "wpadłam" na nią w internecie. Mamy jeszcze kilka dni, więc zdążymy. Jednak aby zdążyć musimy wydać kilka złotych więcej (musimy wysłać list tzw. "szybkim znaczkiem"). 
Mam nadzieję, że pomożecie!
Kartki wysyłajcie na adres: 

Oliwia Gandecka
ul. M.C. Skłodowskiej 11/26
65-001 Zielona Góra
Ja już swoją kartkę wysłałam :) 
Na dowód tego, pokażę Wam jak wyglądała.







Razem damy radę!! Pomóżmy! 

jeśli chcecie więcej poczytać o tej akcji, wejdźcie na stronę: 
 https://www.facebook.com/PomocIWsparcieDlaOliwkiGandeckiej

czwartek, 10 października 2013

Paczka od Canpol Babies

Jak już kiedyś wspominałam wygrałam konkurs pt. "Czekając na cud narodzin" organizowany przez firmę Canpol Babies.
Właśnie przed chwilą kurier zapukał do drzwi mojego domu trzymając w rękach zgrabną paczuszkę.
Jestem taka szczęśliwa, cieszę się ogromnie, że zdążyła dojść do mnie paczka przed porodem.
Pewnie za kilka dni wypróbuję wszystkie produkty, które znalazły się w paczce. Po powrocie z szpitala napisze Wam i firmie Canpol Babies co myślę o tych produktach i czy warto je kupować.
Jednak już na pierwszy "rzut oka" mogę powiedzieć, że jest to bardzo solidna firma. Paczki wysłała w tempie ekspresowym.
Przesyłam Wam kilka zdjęć, abyście mogli sami ocenić czy wizualnie podoba Wam się moja nagroda... :)



W paczce znajduje się:
- 2 paczki wielorazowych majtek poporodowych w rozmiarze S/M i L/XL
- 2 paczki wysokochłonnych podkładów poprodowych,
- 2 paczki wkładek laktacyjnych z aloesem






To co najbardziej przykuło moją uwagę, to fakt, że podkłady poporodowe marki Canpol Babies są osobno pakowane, tzn. każdy jest opakowany osobno, tak jak podpaski.
Jestem bardzo zadowolona z tego faktu, ponieważ zajmują one bardzo mało miejsca, w torbie do szpitala i mają zachowaną wartość higieniczną. Nie muszę się obawiać, że po otwarciu paczki artykuł będzie narażony na działanie bakterii.
A jak się sprawowały i czy były chłonne, powiem kiedy wypróbuję. :)

Ciekawość mnie zżerała, więc musiałam otworzyć paczuszkę z wkładkami laktacyjnymi i to co zobaczyłam, zaskoczyło mnie... Każda wkładka jest osobno zapakowana w foliowy woreczek. Uważam, że jest to bardzo przemyślane, w końcu kobiety często wychodzą z dziećmi i w takim wypadku w torebce mogę zawsze mieć CZYSTE i HIGIENICZNE wkładki.
Nie tylko ja jestem pod wrażeniem tego sposobu zapakowania, ale także moja mama bardzo się zdziwiła. Opowiadała mi nawet, że gdy ona była młoda i karmiła dzieci ciągle musiała się przejmować tym, że wkładki zostawiają ślady po sobie na ubraniach (Podobno były jak krążek waty, włożony do stanika).
Cieszę się także, że wkładki te mają pasek kleju, dzięki czemu będą stale w tym samym miejscu.








NA DZIEŃ DZISIEJSZY JESTEM ZADOWOLONA Z WYGRANYCH PRODUKTÓW I POLECIŁABYM JE MOIM KOLEŻANKĄ, JEDNAK WIĘCEJ BĘDĘ MOGŁA POWIEDZIEĆ PO PORODZIE, KIEDY W PEŁNI JE WYPRÓBUJĘ.

Dziękuję ogromnie firmie Canpol Babies za nagrodę! :)